Jak kochać Resovię

W przerwie meczu z Podhalem Nowy Targ, zawezwano mnie z wiceprezesem sekcji piłkarskiej Resovii, panem Dawidem Nieciem, abyśmy stanęli przed pręgierzem sympatyków naszego klubu. Nie mieliśmy wyjścia, a ja nawet wymusiłem na Panu Dawidzie zejście z trybun strasząc, że jak on się nie pojawi, to nie dam sobie wręczyć przygotowanej wcześniej dla nas obu pamiątkowej nagrody.

Czytaj Więcej:

O siatkarzach Asseco, piłkarzach Resovii i prezencie niespodziance

Na zapytanie dziennikarza, czy mecz siatkarzy Asseco Resovii ze Skrą Bełchatów w Łodzi miał wpływ na porażki drużyny w walce o finał, trener Andrzej Kowal odpowiedział, że nie miało to żadnego wpływu! Te słowa traktować, jako największą porażkę, bo w sporcie porażki są nieuniknione. To, co było widoczne dla laików, czyli żenująca wręcz postawa, (oddanie meczu bez walki, szczególnie w trzecim kompromitującym secie rozegranym w Łodzi), było przyczyną groteskowej wypowiedzi fachowca, który powinien wyciągać odpowiednie wnioski.

Czytaj Więcej :

Prawdziwi władcy rzeszowskich stadionów

W latach, które pamiętam od dzieciństwa, mniej liczyli się w sporcie prywatni sponsorzy, których mówiąc szczerze, wówczas nie było. Tę rolę spełniały patronackie zakłady pracy i szczęście miały te kluby, które odgórną decyzją władz politycznych trafiły na możniejszych „opiekunów”. Wówczas wyniki drużyn, którymi „interesowały” się kopalnie, huty, czy nieźle prosperujące większe zakłady, były jakby automatycznie wpisane w klubowe sukcesy. Nasza „Sovia”, o przedwojennym przecież rodowodzie, nie miała szans, aby „zaopiekował” się nią tak potężny w Rzeszowie zakład, jak np. WSK, a później WSK-PZL, czy „Zelmer”.

Czytaj Więcej:

Bohaterowie i ciemne postacie 82. piłkarskich derbów Rzeszowa

Sobotnia konfrontacja piłkarska pomiędzy dwoma rzeszowskimi drużynami kolejny raz udowodniła, co w sporcie znaczy ambicja! Na tle bojaźliwie grającego rywala (zwłaszcza w pierwszych 45. minutach), Resoviacy zaprezentowali się niezwykle korzystnie i pewnie sięgnęli po wygraną. Szkoda tylko, że trójka sędziowska z Krakowa, która do przerwy myliła się w ocenie boiskowych wydarzeń w obie strony, w drugiej odsłonie popełniała błędy tylko w jedną stronę.

Czytaj Więcej :

Derbowe Wspomnienia

 

Wielu, zwłaszcza starszych kibiców wraca do wspomnień z derbów pojedynków. Przeżyłem sporo konfrontacji biało-czerwonych „pasiaków” z lokalnym rywalem, a kilka zapamiętałem szczególnie! W roku bodajże 1992, zadebiutował w drużynie prowadzonej przez duet trenerów Alojzego Matysiaka i Jerzego Daniłę, Maciej Biliński. Strzelił dla „Sovii” bramkę i wygraliśmy na Wyspiańskiego 3-1!

Czytaj Więcej: