Prawdziwe piłkarskie derby Rzeszowa!

W sobotę na stadionie Resovii doszło do bardzo ważnego wydarzenia. Pierwszy raz na szczeblu rozgrywek Centralnej Ligi Juniorów zmierzyły się ze sobą dwie rzeszowskie drużyny tej kategorii wiekowej. Gospodarze podejmowali lokalnego rywala – Stal. Emocji podczas tego meczu – zdaniem obiektywnych obserwatorów – było znacznie więcej, jak w trakcie pojedynku seniorów tych samych drużyn, w którym padł bezbramkowy remis.

Na trybunie zebrała się spora gromadka kibiców, którzy nie szczędzili biało-czerwonym „pasiakom”głośnego dopingu. Jak przystało na derby, był to mecz walki, w którym o jedną bramkę lepsza okazała się nasza drużyna z ulicy Wyspiańskiego. Szkoda, że po utracie gola gościom z ulicy Hetmańskiej zaczęły puszczać nerwy i doszło na boisku do kilku przepychanek, a za brutalny faul jeden z zawodników drużyny gości otrzymał czerwoną kartkę i podopieczni trenerów Ryszarda Federkiewicza oraz Marcina Wołowca, który mimo iż trenuje obecnie Sokoła Sieniawa, ale był na meczu w Rzeszowie – ostatnie 10. minut grali w osłabieniu. Przyznam, że z przyjemnością uścisnąłem dłoń tym szkoleniowcom! Stalowcy mieli też swoje szanse, ale razili pod bramką Resovii fatalną skutecznością. Gospodarze prezentowali się nieco lepiej i zagrali z prawdziwie Resoviacką ambicją oraz zadziornościa, a po uzyskaniu prowadzenia, zdecydowanie zdominowali na boisku lokalnego rywala.

Poza kompletem punktów, wywalczonych przez młode zaplecze moich ulubieńców, ucieszyło mnie także to, że doczekaliśmy w Rzeszowie meczu derbowego na najwyższym szczeblu juniorskich rozgrywek! Od dawna już głoszę tezę, że liczyć można przede wszystkim na własnych wychowanków i szkoda, że głos ten lekceważą odpowiedzialni za kadrową politykę klubu z ulicy Hetmańkiej. Jakby zapomnieli, że największe sukcesy Stal zawdzięcza między innymi takim zawodnikom, jak Jankowi Domarskiemu, Staszkowi Skibie, mojemu koledze z „Jedynki” przy ulicy Bernardyńskiej, Zdziskowi „Chomie” Napieraczowi, Andrzejowi Dziamie, Januszowi Krawczykowi i wielu innym. Wszyscy karierę rozpoczynali właśnie w Stali Rzeszów. Nie chcę, aby moje felietony przemieniły się w monotonne uszczypliwości, czy też nawet złośliwości, ale po meczu wielu kibiców komentowało, że młodzi juniorzy biało-niebieskich nie dostali rozkazu, aby wygrać derby, więc nie wygrali!

Po meczu Stali z Motorem zadzwonił do mnie wieloletni kibic klubu z Hetmańskiej, który ubolewał, iż jego ulubieńcy byli w tym meczu lepsi, ale nie wygrali kolejnego ważnego pojedynku! Nie omieszkał też skomentować, że być może piłkarze kolejny raz udadzą się, jak to określił – na ezgekutywę do Ratusza– ale zaznaczył, że osobiście wątpi, czy to coś pomoże. Skomentował, że jak Sokół Sieniawa awansuje za rok do III ligi, to przyjedzie na Hetmańską trener Wołowiec i wygra ze swoją do niedawną, drużyną. Nie interesuje mnie na tyle los Stali, abym podniecał się taką perspektywą. Jako w pełni obiektywny dziennikarz opisuję rzeczywistość i głosy kibiców, a czytelnicy także przychylni Stali Rzeszów, przyznają mi rację, lub stwierdzą, że się mylę. Chciałbym krótko podsumować wygraną Resovii z Karpatami w Krośnie.

Obserwujący derbowy mecz juniorów Marcin Pietryka zapewnił mnie, że jego zespół, którego jest wychowankiem, ten mecz wygra. Słowa dotrzymał, więc cicho sza! Róbmy swoje bez rozkazów i nakazów...  

Wiesław Zieliński