Tragiczna gra naszej Reprezentacji, ale Resovia nie zawodzi !

 

 

Nie wiem, kto wybrał datę 1 września na rozegranie meczu eliminacyjnego do Mistrzostw Świata w Rosji, pomiędzy Danią i Polską. Jest to co prawda kalendarzyk wyznaczony przez światowe i europejskie władze piłkarskie, ale zawierał kilkudniowy margines. Ale stało się i w tym feralnym dla Polski dniu, bo w 78 rocznicę napaści Niemiec na nasz kraj, a wkrótce (17 września 1939 roku) także sowieckiej Rosji, dostaliśmy srogie lanie od sympatycznych Duńczyków na stadionie w ich stolicy.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że w każdym innym dniu z taką grą, jaką w piątek prezentowała Polska, nie mielibyśmy żadnych szans na nawiązanie w miarę równorzędnej walki! W takiej sytuacji należy tylko dziękować niebiosom, że nie przegraliśmy w Danii 0-8, jak uczyniła to bodajże w 1948 roku reprezentacja, w której debiutował jako zawodnik słynny trener Kazimierz Górski. Udał nam się także nie przegrać 0-5, co stało się faktem także kilkanaście lat temu. Po tym meczu obecny prezes PZPN Zbigniew Boniek, złożył rezygnację z funkcji trenera kadry. Aby nie pastwić się nad biało-czerwoną piłkarską husarią, która w tym dniu oddała jeden (słownie: jeden celny strzał na bramkę rywala!), powiem tak. W trudnej sytuacji prawdziwi mężczyźni i prawdziwi piłkarze, potrafią pokazać prawdziwą klasę! Jeżeli podniosą się, powinni wygrać nawet trzy najbliższe mecz, lub w dwóch z nich zwyciężyć, a w trzecim przynajmniej zremisować! Gdy tego dokonają, pojadą na finały do Moskwy i spełnią nie tylko moje marzenia, lecz sądzę większości wiernych polskich kibiców. Od od dawna pragnąłem otwarcia tych mistrzostw meczem Rosja-Polska! Jeżeli damy się wyprzedzić na finiszu Danii, bądź Czarnogórze, lub obu tym drużynom, na jakiś czas musimy zapomnieć o czymś takim, jak o sukcesach narodowej reprezentacji!

Miniony tydzień był także znaczący dla rzeszowskiej piłki nożnej, bo na stadionie Miejskim przy ulicy Hetmańskiej doszło do pojedynku drużyn młodzieżowych Polski i Szwajcarii. Jako gospodarz Rzeszów spisał się dobrze, czego niestety nie możemy do końca powiedzieć o młodych reprezentantach, gdyż zaledwie zremisowali bezbramkowo z Helwetami. Równolegle z pojedynkami kadry pasjonuję wraz z wiernymi sympatykami biało-czerwonych „pasiaków”, udanymi jak dotąd meczami naszej kochanej „Sovii”, zmierzającej do II ligi, chociaż wiem, że to dopiero początek rozgrywek. Niestety, obecnie wszystkie mecze Resovii śledzę jedynie za sprawą przekazów syna i Artura Rozborskiego. Lekarze zabronili mi jakiegokolwiek wstawania z łóżka nawet do komputera! Choroba wymaga, abym zażywał lekarstwa i leżał z nogami powyżej bioder. Ale, podobnie jak i moi ulubieńcy na boisku, ducha nie tracę w łóżku. Wierzę, że podopieczni trenera Szymona Grabowskiego nie zaprzepaszczą faktu liderowania rozgrywkom w III lidze, a za ich przykładem już dzisiaj pójdą wybrańcy Adama Nawałki! Wieczorem przekonamy się o tym w meczu z Kazachstanem. Później wyjazd do Armenii i wieńczący dzieło pojedynek z Czarnogórą w stolicy. W międzyczasie nasza Resovia pokonała na Wyspiańskiego zawsze groźną Unię Tarnów. Co jednak mówić mają kibice Stali z Hetmańskiej, których drużyna wygrała dzięki samobójczej bramce uzyskanej w końcówce meczu z Chełmianką w Chełmie? Następnie Resoviacy wygrali 4-1 w Jarosławiu. I to jest najlepsze lekarstwo na moją chorobę.

Proszę was, jeżeli chcecie, abym j znowu pojawił się na Wyspiańskiego, wygrywajcie, a wówczas szybko powrócę do zdrowia! Lokalny rywal Stal wygrał z Karpatami, ale stawka każdego pojedynku rośnie z tygodnia na tydzień dla wszystkich drużyn. Następny mecz nasze biało-czerwone „pasiaki” zagrają już w sobotę 9 września na Wyspiańskiego o godzinie 16.00 ze Spartakusem Daleszyce. Dopingujcie Resovię jak najgłośniej także w moim imieniu!

Wiesław Zieliński