Resovia znowu zwycięska, a SMS wyrasta na fenomen!

 

Podopieczni trenera Szymona Grabowskiego wzięli sobie do serca krytykę zarządu sekcji i wygrali na trudnym boisku w Radzyniu Podlaskim! Przełamali się Paweł Hass i Michał Ogrodnik, strzelając po jednej bramce! Powinni do nich dołączyć ci, którzy mogą zdobywać gole. Będzie więc dobrze! Chcę powstrzymać w zarodku ewentualny konflikt na linii działacze – piłkarze i trener.

Ci pierwsi nie szczędzą wysiłku, aby zapewnić środków finansowych na potrzeby przede wszystkim pierwszej drużyny. Wiem coś na ten temat, bo dwadzieścia kilka lat temu „czapkowałem” do wielu możniejszych ludzi w Rzeszowie i okoliach, aby zrzucili się na możliwość utrzymania zespołu, wówczas jeszcze w II lidze! Nie wiele z tego wyszło, ale wiem, że obecni działaczy także nieszczędzą wysiłku w tym temacie! Mogli czuć się rozgoryczeni ostatnimi wynikami drużyny. Jestem jednak przekonany, że to już historia! Kibice oglądną mecz z Avią za darmo, więc powinno ich przyjść trochę więcej, jak zazwyczaj. A każdy głos zorganizowanego dopingu liczyć się będzie teraz podwójnie! Wygrały także nasze Resoviaczki i to nie byle z kim, bo z kandydatem do awansu na jego boisku, czyli z GKS Katowice. Gdybym był na poziomie tzw. redaktorów z podkarpacielive.pl, zapytałbym ich teraz, co sądzą o faworyzowanej przez siebie Stali Rzeszów, która zaledwie zremisowała 1-1 na swoim boisku z MKS Trzebinia/Siersza, zdobywając wyrównującą bramkę na pięć minut przed końcem meczu z rzutu karnego. Nie zapytam, bo mam szacunek także dla piłkarzy Stali.

Zapewniam też, że nie ma powodów pogłębiać konfliktów pomiędzy kibicami, którzy na swój sposób reagują na niezbyt przemyślane słowa. Jeżeli pseudo dziennikarze z tego portalu, nie poskromią mało obiektywnych komentarzy pod adresem piłkarzy Resovii, poświęcę im kilka słów. Teraz nie mam zamiaru robić im niezasłużonej reklamy. Ich obowiązkiem jest obiektywny opis tego, co się dzieje na boisku i wokół drużyn oraz klubów Podkarpacia. Jeżeli tego nie potrafią, a chcą nadal gloryfikować jednych kosztem drugich, niech usiądą na trybunach i wspomagają drużynę dopingiem. Będzie wówczas większy z nich pożytek, jak z tego co piszą na temat podobno kompromitujących występów biało-czerwonych „Pasiaków”? Kilka ostatnich meczów Resovii było nienajlepszych, ale nie ma mowy o kompromitacji. I tyle w tym temacie! Nie wiem, czy uda się zmieścić kilka słów na temat tego, co zasługuje na uwagę, a co mnie napawa dumą i nadzieją na przyszłość! Już pisałem o nowatorskiej działalności Pana Macieja Bajorka. Powołał do istnienia Szkołę Mistrzostwa Sportowego Resovia, która rozpoczęłą działalność od seznonu 2012/2013. Na tym nie poprzestał! Nawiązał kontak z trenerem kadry narodowej drużyny AMP Futbool, co oznacza, że w piłkę nożną grają piłkarze po amuptacjach lub innych poważnych kontuzjach nóg. Pan Marek Dragosz, bo o nim mowa, przyjeżdża raz w tygodniu z Krakowa do Rzeszowa, aby wspólnie z „Cinkiem” Marcinem Pietryką, szkolić młodych bramkarzy – uczniów SMS Resovia. Należy wspomnieć, że na ostatnich Mistrzostwach Europy jego podopieczni zajęli trzecie miejsce, a Bartosz Łastkowski z klubu „Kuloodporni” Bielsko-Biała, zdobył tytuł strzelca tych mistrzostw, umieszczając w bramce rywali Polski 11. goli! Ale to nie wszystkie nowatorskie poczynania szkoły pracującej pod okiem pana Bajorka.

Trener Roman Borawski opracował diagnostykę każdego zawodnika. Są to badania poziomu kinazy kreatycznej, które mają miejsce raz w tygodniu - 48 godzin po meczu. Wkrótce porozmawiam z Panem Borawskim, który przybliży specyfikę tych badań i powie, co jest ich zadaniem? Ksiądz Rafał Grzesik – katecheta Szkoły Mistrzostwa Sportowego Resovia, dba o stronę duchową uczennic i uczniów. Zaproponował dla nich akcję pod nazwą „Złap Pociąg do Różańca”, która nie tylko w niczym nie przeszkadza w nauce, ale wzmacnia duchową stronę kandydatek i kandydatów na przyszłych piłkarzy Resovii. Chylę więc czoła przed Panem Maciejem Bajorkiem, nauczycielami i trenerami SMS, których nazwiska po uaktualnieniu, podam w następnym felietonie.

Wiesław Zieliński