Wszystko popsuli siatkarze!

 

Ogladając w telewizji siatkarzy Asseco Resovii, którz grali z AZS Idnyk-Pol Olsztyn, układałem w głowie tytuł felietonu oraz jego treść. Wiedziałem, że piłkarze biało-czerwonych „Pasiaków” wygrali w ostatnim meczu sparringowym 4-0 z Polonią Przemyśl. Po pierwszym secie spotkania w Olsztynie, gdy podopieczni trenera Andrzej Kowala prowadzili 1-0, miałem przygotowany piękny tytuł felietonu: Resovia – Rywale 7-0!

Byłem przekonany, że mecz zakończy się zwycięstwem naszego zespołu w trzech odsłonach. Co prawda „Resoviacy” nie błyszczeli, ale wygrali pierwszy set. Gospodarze zdołali w nim tylko trzykrotnie doprowadzić do remisu. W felietonie chodziło o to, aby podkreślić, że pierwsza sobota marca była szczęśliwa dla naszych sportowców z rzeszowskich ulic Wyspiańskiego i Podpromia. Ale, bardzo piękne i mądre przysłowie przestrzega: Nigdy, nie mów nigdy!W sporcie nie należy być pewnym czegokolwiek, dopóki mecz się nie zakończy. Tym razem okazało się, jak w znanym przysłowiu: „Indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli! Na sportowe ścięcie poszli jednak siatkarze Asseco, których gra całkowicie „posypała się” po przegranym w drugim secie. Po zakończonym meczu to olsztyński indyk mógł z radości zagulgotać! Było to możliwie, bo reprezentanci stolicy województwa podkarpackiego kolejny raz okazali się mało konsekwentnym i nieobliczanym in munus zespołem. Usłyszę słowa nagany, że nie wziąłem poprawki na to, iż że nie mały fakt na taką postawę rzeszowskiej drużyny w dwóch ostatnich setach, miała kontuzja Marcina Możdżonka.

Nasz sympatyczny i doświadczony siatkarsko olbrzym, skacząc do górnej piłki, zerwał prawdopodobnie ścięgna w kolanach, doznając bardzo groźnej kontuzji? Istotnie, to spory pech, bo wcześniej na dłużej kontuzja wyeliminowała z drużyny drugiego środkowego, Bartłomieja Lemańskiego. O tym, który miał być jego zmiennikiem, nie napiszę ani słowa, bo też okaże się, że popełniłem kolejną gafę! Tym bardziej, że gość, który przy był do Rzeszowa z Francji, dość nieoczekiwanie wskoczył do składu od trzeciego seta, właśnie po kontuzji Możdżonka. Są więc wszelkie powody, aby tłumaczyć jego grę zaistniałymi, nieszczęśliwymi okolicznościami. Mógł być zaskoczony nagłym wezwaniem go na parkiet z kwadratu dla rezerwowych. Ale proszę o zmiłowanie i o nie przytaczanie tego typu usprawiedliwień! Sądziłem, że został sprowadzony siatkarz grający na pewnym poziomie, który przynajmniej w najmniejszym stopniu wypełni lukę po Możdżonku, gdyż w tym meczu zajął właśnie jego pozycję. Tymczasem młody siatkarz zarówno po wejściu do gry, jak również mimo upływu sporej ilości minut, zachowywał się w taki sposób, jakby boisko do siatkówki zobaczył po raz pierwszy? Nie zdążyłem zapamiętać jego nazwiska, a i wydawało mi się, że to czarnoskóry młodzieniec, albo siatkarz o ciemnej karnacji? Pewnie, ktoś pomyśli, że jestem rasistą, za jakich uważani są niesłusznie, w większości piłkarscy kibice ukochanej „Sovii”! A ja przecież o niczym innym nie marzę, jak tylko o tym, aby podopiecznych Andrzeja Kowala wzmocnił Leon, który jest prawdziwym zawodowcem (Leon siatkarski zawodowiec!), a nie amatorem, jak ten, który zastąpił w sobotę Marcina Możdżonka.

Wiem, że bezimiennemu Gościowi przybyłemu z Francji do Rzeszowa, trzeba dać szansę udowodnienia, iż jest klasowym zawodnikiem. Może przemawia przeze mnie gorycz przegranej, nie „Pasów”, lecz Pasiaków”? Odszczekam wszystko, co napisałem i nauczę się nawet wymawiać jego nazwiska! Morał tego felietonu powinien być przestrogą dla piłkarzy – podopiecznych trenera Szymona Grabowskiego. Jak wyjdziecie na boisko w miejsce tych, którzy przed wami grali, zróbcie taką zmianę, aby z 0-0 „zrobiło się” 4-0, a nie z 1-0 na 1-3! Swoją drogę, jestem ciekawy dlaczego teraz, jak i w przeszłości, wielu siatkarzy Resovii ulega groźnym kontuzjom? Przypomnę wcześniej, jakże sympatycznego Oliega Achrema, czy równie fajnego Gościa, jakim jest pisany przeze mnie fonetycznie: Johan Szeps. Kontuzje się zdarzają, ale trzeba z nich wyciągać wnioski, podobnie jak należy wyciągać wnioski z gry sprowadzanych dotąd zawodników.

 

Wiesław Zieliński