Na początek sobotnie derby na Wyspiańskiego!

Mówią, że najlepszym reżyserem życia jest przypadek, lub przeznaczenie?W tym przypadku raczej przyroda zdecydowała o tym, że piłkarskie derby Rzeszowa zapoczątkują rywalizację o awans do II ligi? Jeżeli wygramy ten mecz , a nikt z kibiców biało-czerwonych „pasiaków” w to nie wątpi– uznamy, że to przeznaczenie wskazuje właściwy kierunek.

Jeżeli sobotnia konfrontacja nie przyniesie rozstrzygnięcia, lub zakończy się dla nas niepomyślnie, mówi się trudno i trzeba walczyć dalej! Co prawda nie wyobrażam sobie innego wyniku, jak tylko wygranej Sovii, ale to są derby, które dotąd przeżywałem tak naprawdę od 1961 roku. Dlaczego dopiero wówczas?  W tym pamiętnym roku Stal dzięki pomocy politycznych władz skaperowała trzech najlepszych zawodników Resovii: Edwarda Kwiatkowskiego, Alojzego Matysiaka i Leona Szalachę. Te same władze, wiedząc, iż zapowiedzi o połączeniu obu drużyn to zwykłe trele-morele wymyślone na potrzebę zwiększenia siły bojowej ich ulubieńców z ulicy Obrońców Stalingradu (obecnie Hetmańskiej),  zorganizowały z okazji 1 Maja –robotniczego Święta – mecz o Puchar Centralnej Rady Związków Zawodowych w Rzeszowie.

Dodajmy, że byłto przysłowiowy pic na wodę wymyślony po to, aby udobruchać nieco sportową opinię miasta. Do udziału w tym meczu „wytypowano” dwie rzeszowskie drużyny. Prawdopodobnie dlatego, aby załagodzić kibicowskie niesnaski? W rzeczywistości podgrzano konflikt na skutek nieoczekiwanych zajść, jakie wówczas miały miejsce na stadionie Stali. Będący w roli faworyta gospodarze, trochę jakby zlekceważyli ambitnych jak zawsze Resoviaków. „Pasiaki” od początku zyskali przewagę i gdy jeden z nich był blisko strzelenia gola, został sfaulowany na polu karnym rywala. To spotkanie prowadził prezes Rzeszowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej, II-ligowy wówczas arbiter z Zaczernia - Adam Żywiec. Bez wahania podyktował jedenastkę i rozpętała się prawdziwa zadyma!  Obrońca Stali podbiegł do sędziego, wykrzykując głośno słowa dezaprobaty. Byłyna tyle obraźliwe, że[1]nakazał agresorowi opuścić boisko. Nie było wówczas czerwonych, czy żółtych kartek, więc podczas objaśniania decyzji, doszło do przepychanek pomiędzy zawodnikami i wyraźnego popychania arbitra.

Tenże odczekał nawet więcej jak regulaminowe 2. minuty i gdy piłkarz Stali nie chciał opuścić boiska, zakończył zawody! Kibice Resovii wierząc, że w tym dniu ich słabsza personalnie drużyna może te zawody wygrać, udali się tłumnie pod piłkarski parking. Zostali tam zatrzymani przez mundurową straż WSK, ale nie odpuścili i zaczęli skandować nazwę swojej drużyny. Później przyszedł czas na patriotyczne pieśni, łącznie z Rotą i Mazurkiem Dąbrowskiego. Nikt nie interweniował, bo kibice dodatkowo domagali się zwrotu pieniędzy za mecz przerwany po około 25-30 minutach gry. Ten incydent ukazał jedność kibiców z „pasiakami”, ale pogłębił nie tak duży dotąd konflikt między Stalą i Resovią. Tak się jednak dzieje w sporcie, gdy do „akcji” po stronie którejś z drużyn angażują się władze polityczne. Sądzę, że w sobotę będzie spokój bez względu na wynik meczu, a zostanie on rozegrany w regulaminowym czasie gry!

Wiesław Zieliński