Będą podwójne piłkarskie Igrzyska w Rzeszowie!

Jedno jest pewne, a mianowicie to, że Stal i Resovia spotkają się 8. maja na boisku przy ulicy Wyspiańskiego w finale Pucharu Polski Podokręgu Rzeszów. Według wcześniejszych zapowiedzi, do rewanżu pomiędzy tymi samymi drużynami ma dojść 16 maja w meczu o mistrzowskie punkty. Na razie nieśmiało, ale słychać głosy, że wystarczy, aby rzeszowskie teamy spotkały się jeden raz w meczu o mistrzowskie punkty, a zwycięzca zyska także okręgowy PP.  W razie remisu o jego zdobyciu miałyby decydować tylko rzuty karne.

Nie jest to jednak zbyt sensowne rozwiązanie, bo należałoby jednak oddzielić jedną rywalizację od drugiej. Wszystko więc wskazuje na to, że w ciągu ośmiu dni obie rzeszowskie drużyny spotkają się ze sobą dwa razy! Dla mnie nie jest to sytuacja nadzwyczajna, bo po pierwsze, obie w pełni zasłużyły na lokalny finał Pucharu Polski. Po drugie, gdy byłem arbitrem i czasy były normalne, często sędziowałem sparingi tych drużyn przynajmniej dwa razy przed rozpoczęciem pierwszej i drugiej rundy każdego sezonu. Nie było wówczas tyle zajadłości, aczkolwiek zawodnikom zarówno Stali, jak i Resovii, ambicji wówczas nie brakowało. Przegrała Wólczanka, której także kibicuję, a o grze moich ukochanych „Pasiaków” wolałbym raczej nie mówić. Są trzy punkty i to jest najważniejsze! Nie będę się powtarzał, że z tymi, którzy zagrożeni są degradacją, gra się najtrudniej!  A biało - czerwonych z Wyspiańskiego czeka w środę ważna zaległa konfrontacja z Podlasiem w Białej Podlaskiej, a następnie wyjazd do Daleszyc. Wyniki jakie padły w sobotniej kolejce świadczą, że „zakotłowało się” zarówno na czele tabeli, jak i w jej końcówce.

Problemy jakie miał Motor z Unią Tarnów i nieco mniejsze Stal Rzeszów z Karpatami w Krośnie, najwyraźniej potwierdzają moje zdanie. Motor zaledwie zremisował z Unią w hokejowych rozmiarach 4-4! Z tą samą, z którą podopieczni trenerów Szymona Grabowskiego i Rafała Rajzera wygrali 5-2 w Tarnowie!  Nie trzeba więc narzekać na zbyt skromną wygraną z JKS, lecz cierpliwie robić swoje! Nasze dziewczęta zremisowały z Pragą Warszawa i ze stolicy przywożą jeden ważny punkt! Jak burza idzie za to zespół trenera Szymona Duszy, który rozprawił się ze Stalą Mielec na jej boisku i pewnie przewodzi w Centralnej Lidze Juniorów do lat 17! To bardzo zyskuje moją akceptację. A jak podrosną dzieci prawdziwych Resoviaków,  jak chociażby naszego sponsora Macieja Dziurgota, czy Pawła Bajdy i innych, których na razie trudno mi wymienić, będzie więcej jak lepiej! Z wiadomych względów tego nie doczekam, chociaż chcę opóźnić stukanie do nieba bram. Ale myślę, że także tam usłyszę potężny wrzask  po zdobytych bramkach dla Resovii przez tych, którzy dzisiaj stawiają pierwsze życiowe kroki. 

Piszę o tym dlatego, aby uświadomić co niektórym, że na tej sztafecie pokoleń i na szacunku do przeszłości klubu polega specyficzny Resoviacki charakter! Możemy wygrywać, przegrywać, czy remisować, ale nasza ukochana drużyna z ulicy Wyspiańskiego była, jest i będzie, najważniejsza w naszych sercach! Na koniec chcę wykazać troskę o II-ligowy byt piłkarzy Stali Stalowa. Chcę to uczynić ze względu na dawną sympatię kibiców obu drużyn, a przede wszystkim dla podkreślenia szacunku jaki żywię do prezydenta hutniczego miasta, pana Lucjusza Nadbereżnego . Jednakowo poważnie traktuje sprawy kulturalnego, jak i sportowe swojego miasta.

Wchodząc w jego położenie i wiedząc, że nie szczędzi wysiłków, aby pomóc jedynemu klubowi w mieście, domyślam się jak przeżywa sportowe porażki miejscowej Stali. Niestety, pan prezydent nie zastąpi działaczy i piłkarzy. Mam tylko nadzieję, że jedni i drudzy zdążą się przebudzić za nim będzie za późno. W tym kontekście jestem spokojny, bo Resovii degradacja raczej nie grozi, a o awans będzie walczyć – wierzę w to - do końca rozgrywek!

Wiesław Zieliński